sobota, 2 kwietnia 2016

tęczowo nam!


tęczowo nam i to za sprawą Marty - dziękujemy Ci, Marto! 
moje trzy panienki miały ogromnie mnóstwo satysfakcji 
mogąc realizować posty z ciuszkami od Ciebie - 
na pierwszy ogień idzie nieulękła India...


 


rajstopy zachwyciły mnie - zarówno ilość jak i 
ich barwna feeria - z półprzezroczystych zaś 
te z tekturką w/w rozczuliły mnie jakoś... 


 

serduszkowe podusie będę rozchwytywane 
przez wszystkich w Szydełeczkowie :)


 


 


sztruksowe paseczki jeszcze zagrają główną rolę :D 


 


Indii nie chciało się mozolić z wąskimi rękawami - 
co jak widać, nie przeszkodziło Jej przystroić się 
w tę cekinową suknię godną niejednej Diwy... 


 

 


największą jednak zabawką dla Indii była suknia 
barwy porannej chmurki - chociaż raczej na 
wieczór kreacja zaprojektowana...


 

 


 


inną razą Uleńka udowodni, iż w jednoczęściowym BODY 
z długimi rękawami - można naprawdę wyglądać 
wielce pociągająco i powabnie :DDD 


środa, 2 marca 2016

nigdy nie mów nigdy


swego czasu - delikatnie rzecz ujmując - nie przepadałam 
za tonnerkami  zwanymi potocznie antośkami -  twarze zbyt 
zwyczajnie jak na mój gust - omijałam szerokim łukiem, 
co oczywiście było wielce pożyteczne dla mego portfela... 


minęło mnóstwo lalek na blogach - gdy jakoś nieopatrznie 
i ja dostrzegłam potencjał w tych pysiałkach - zdolność 
do wielokrotnej metamorfozy - godnej niejednego Owada


dzisiaj pokazuję Antoninę - nie swoją, niestety - to panienka 
Magdy, dzięki której mam olśniewającą porcelankę - 
tym razem niewiasta jakby wprost z kart XIX romansu 


  


litery w tle świetnie korespondują z ideą postaci książkowej - 
jestem niezmiernie ciekawe,  jakie są Wasze skojarzenia - 
bo chyba Wichrowe Wzgórza też nie są takie nietrafione...



 


 


przyznam się, że już byłam okrutnie wręcz blisko kupienia Antośki - 
gdy 2-3 razy mignęła mi Ona w wersji tzw. manekina saute - 
i blond i brązowowłosa bez jakichkolwiek malunków na twarzy - 
gdyby wtedy tamten manekin miał TAKIE włosy - już byłaby moja ♥


 

 


  


 


 


 


 


 


 


 


 


kiedyś sobie nawet nie wyobrażałam takiej panienki u siebie - 
teraz jak najbardziej jestem chętna - w myśl słów tytułu 
tego posta "nigdy nie mów nigdy" :DDD


 


króciutka i skromna ilościowo sesyjka 
to owoc spotkania z Magdą w Thibo 
w znanej wielu lalkolubom Arkadii ;P 


♥   ♥   ♥   ♥   ♥   ♥   ♥ 


dziękuję, Madziu, za frapujące spotkanie :)



czwartek, 25 lutego 2016

barwy ziemi, smak owoców


India w kompleciku barwy zmurszałej palonej cegły 
z elementami limonki i różowego grepfruita - 
nieśmiało wnosi już wyraźnie wiosenną aurę - 
na sawannie, spragnionej życiodajnego dżdżu...


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


to kolejna tonnerka, która pożyczyła buty z innej bajki - 
te nie dalej jeszcze jak wczoraj należały do jakże 
zaradnego chłoptysia - disney Aladyna *


 


 rdzawy zestaw przyda się pięknej Indii jeszcze nie raz - 
same zaś soczyste bawełniane barwy doenergetyzują nas - 
w następnym poście z kapturowymi kamizelami  
i topikami wiązanymi gorsetowo :DDD

♥   ♥   ♥   ♥   ♥   ♥   ♥ 

* Aladyn przezornie schował przed ślicznotką swą 
drugą parę - identycznych kamaszków :DDD